W tym wpisie chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami związanymi z założeniem spółki z o.o. non profit. 3 stycznia 2022 r. zarejestrowaliśmy taki podmiot. Czego po drodze się nauczyliśmy? Zapraszamy 🙂

Wideo dla osób, które wolą oglądać

Jak wygląda aktualna sytuacja?

Prowadzimy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością non profit z dwoma wspólnikami. W strukturze spółki wyodrębniliśmy:

  • szkolenia, w tym kursy online w ramach działalności odpłatnej pożytku publicznego; przychdy i koszty rozliczamy tutaj rocznie, przez co łatwiej będzie zadbać, by spełnić wymagania ustawy o pożytku publicznym (przychody nie mogą przekroczyć kosztów),
  • sprzedaż książek w ramach działalności gospodarczej,
  • przyszłościowo planujemy również:
    • doradztwo w ramach działalności gospodarczej,
    • wsparcie w tworzeniu strategii rozwoju i innych dokumentów strategicznych,
    • wykonywanie analiz, raportów,
    • upowszechnianie oferty odpłatnej PES.

Jak do tego doszło?

Współpraca rozpoczęła się wiosną 2019 r., czego efektem był start bloga przedsiebiorstwospoleczne.pl we wrześniu 2019 r. Skorzystaliśmy z oferty tzw. opiekuna bloga, przez co koszt strony na początku nie przekroczył 1,5 tys. zł. Na tym etapie chcieliśmy sprawdzić, czy takie treści będą interesujące dla czytelników.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na współpracę?

Waldek Żbik:

Widziałem potrzebę edukacji w obszarze przedsiębiorczości społecznej. W 2019 r. prowadziłem już jednak od wielu lat bloga Spółdzielnia socjalna w praktyce. Wiedziałem, że nie jestem w stanie zaangażować się w drugiego bloga, tak by samodzielnie go prowadzić. Stąd zaproponowałem współpracę Witkowi.

Drugi blog był dla mnie ważny jeszcze z jednego powodu. Przez swoje działania online na rzecz spółdzielni socjalnych byłem mocno utożsamiany właśnie z nimi. Zależało mi po prostu na rozszerzeniu marki osobistej na inne formy prawne przedsiębiorstwa społecznego.

Witek Ekielski:

Od dawna myślałem o blogu o ekonomii społecznej, jednak nigdy tego nie zrobiłem. Chciałem by blog prezentował różne spojrzenia i różne doświadczenia. Gdy z propozycją połączenia sił przyszedł Waldek nie wahałem się ani chwili.

Kolejnym etapem rozwoju bloga były livy na Facebooku. Wystartowaliśmy z nimi od czerwca 2020 r.. Kilka miesięcy później do Facebooka dołączył You Tube. Stopniowo wpisy na blogu zaczęły najczęściej powstawać właśnie jako zapisy livów.

Kolejnym krokiem w ramach współpracy było powołanie spółki z o.o. non profit. Kreuje to nowe możliwości wspólnego działania, ale też pozwala skorzystać ze wsparcia zewnętrznego. Przykładowo aktualny wygląd tej strony powstał w ramach usługi marketingowej w projekcie OWES Dobra Robota. Teraz oprócz odświeżenia strony, pojawił się tutaj również sklep internetowy.

Kluczowe dylematy na etapie zakładania

Było tutaj kilka istotnych spraw.

Jak dotychczasowy dorobek (głównie dwa blogi) wnieść do nowego podmiotu?

Wariantów było kilka.

Opcja pierwsza to przekształcenie działalności jednoosobowej w spółkę z o.o. i następnie sprzedaż części udziałów. Opcja ta ma swoje zalety, ale jej kluczową wadą jest to, że długo trwa i sporo kosztuje. W moim przypadku byłoby to raczej strzelanie z armaty do wróbla.

Drugie rozwiązanie to wniesienie dotychczasowych zasobów w formie wkładu rzeczowego do spółki. Również to rozwiązanie ma sporo wad, bo oznaczałoby tak naprawdę sprzedaż na rzecz spółki, wiec w działalności jednoosobowej pojawiłby się podatek do zapłaty (VAT i PIT). Poza tym na etapie zakładania do spółki nie byłem gotowy na to, bo np. trzeba zmienić wszystkie polityki prywatności, zawiadomić osoby na liście mailowej i poprosić o zgodę na przetwarzanie danych w związku ze zmianą administratora etc.

Ostatecznie postawiliśmy na płynne przejście blogów i tematów związanych (np. domen, hostingu etc.) na spółkę. Datą graniczną okazał się lipiec tego roku, gdy nowa wersja bloga przedsiębiorstwo społeczne.pl została upubliczniona.

W jaki sposób najkorzystniej rozliczać się ze spółką?

Na początek wybraliśmy rozwiązanie, w którym my zarabiamy, jeśli spółka zarabia. Część przychodu generowanego przez każdą z osób zostaje w spółce na pokrycie kosztów jej działania. Ja nadal prowadzę działalność jednoosobową i w ten sposób rozliczam się ze spółką. Być może kiedyś się to zmieni. W przypadku Witka podstawą rozliczeń jest umowa zlecenia.

Braliśmy tutaj pod uwagę kilka innych wariantów:

  • zamknięcie działalności jednoosobowej Waldka i robienie wszystkiego przez spółkę (kilka stałych umów na tej działalności uniemożliwiło jednak zrobienie takiego manewru),
  • powtarzające się świadczenia niepieniężne wynikające z umowy spółki, które umożliwiają pobieranie wynagrodzenia bez składek ZUS – wpisaliśmy nawet takie rozwiązanie do umowy spółki, na razie jednak nie było ani potrzeby, ani możliwości korzystania z tego.

Wybór formy prawnej

Rozważaliśmy fundacje i spółkę z o.o. non profit. Wybraliśmy spółkę z racji tego, że dominująca miała być działalność gospodarcza. Gdybyśmy jednak na tym etapie wiedzieli już, że chcemy prowadzić szkolenia jako działalność odpłatną, to być może prostszym rozwiązaniem byłaby fundacja. Z drugiej strony spółka z o.o. pozwala łatwiej odzwierciedlić różny stopień zaangażowania, interesy i oczekiwania wspólników.

Poza tym do spółki mocno zniechęcały przepisy dot. Nowego Ładu (w tym np. przepisy dot. ukrytej dywidendy, z których prawdopodobnie ostatecznie ustawodawca się wycofa).

Kluczowe wnioski z całego procesu zakładania spółki z o.o. non profit

Będzie tutaj kilka istotnych spraw:

  • notariusz zwrócił nam uwagę na dwie sprawy:
    • dopisek non profit jest elementem nazwy podmiotu, tym samym nie może się pojawić po oznaczeniu formy prawnej, tylko przed (dlatego nasza spóła nazywa się przedsiebiorstwospoleczne.pl non profit spółka z o.o., a nie przedsiebiorstwospoleczne.pl spółka z o.o. non profit),
    • nie może być w umowie spółki zapisu, że powyżej pewnej kwoty wymagana jest reprezentacja łączna (obydwie sprawy to jednak kwestia interpretacji, bo np. w KRS można znaleźć spółki, których nazwa kończy się dopiskiem non profit, który jest po oznaczeniu spółka z o.o.),
  • warto zadbać o konstytucję wspólników, gdzie doprecyzujemy szczegóły współpracy, zdefiniujemy na czym nam zależy oraz wpiszemy wprost np. wzajemne oczekiwania i zaangażowanie stron; jest to dokument wewnętrzny, który znacznie zmniejsza ryzyka konfliktów,
  • duże rezerwy czasowe w planowaniu są koniecznością, zwłaszcza w sytuacji, gdzie aktywność w ramach podmiotu jest aktywnością dodatkową,
  • współpraca zdalna to nie to samo – aby wspołpraca była efektywna i satysfakcjonująca konieczne są również spotkania bezpośrednie,
  • koncepcja przypisania poszczególnych usług do rodzajów działalności (odpłatnej, gospodarczej) powstała kilka tygodni po zarejestrowaniu podmiotu; najpierw całość działalności traktowaliśmy jako działalność gospodarczą, przez co ciężko było wymyślić rozwiązanie, w którym nasze działania zostałyby wsparte w ramach Programu Rozowju Organizacji Obywatelskich; poza tym deadline w tym konkursie był kilka dni po rejestracji spółki – ostatecznie więc nie byliśmy gotowi i nie złożyliśmy tam wniosku.

Kiedy warto się do nas zgłosić?

Zawsze warto się do nas zgłosić, przynajmniej w godzinach pracy 🙂

Naszym zamiarem jest stworzenie podmiotu, który będzie w stanie:

  • rozwiązać każdy problem, który pojawi się w przedsiębiorstwie społecznym,
  • pomóc firmie społecznej przejść przez każde wyzwanie.

Pomagamy także osobom, które dopiero zastanawiają się nad założeniem firmy społecznej.

Za każdym razem tak jak lekarz w gabinecie zaczynamy od postawienia diagnozy. Następnie proponujemy wsparcie szyte na miarę. Jesteśmy w trakcie wdrożenia Małopolskiego Standardu Usługi Szkoleniowo-Doradczej, więc przywiązujemy dużą wagę do całego procesu od diagnozy, przez realizację po ewaluację.

Jeśli więc zastanawiasz się, czy możemy Ci pomóc, zachęcamy do skorzystania z bezpłatnej konsultacji.

 

5/5 - (2 votes)

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.